Listy, czyli trochę prawdy, trochę fikcji

Życie przeplatane czekaniem

Po raz kolejny chciałam uratować resztki wygrzebane z popiołu. Miałam nadzieję, że chociaż trzymające mnie ostatnio przy życiu złudzenia, nie spłonęły doszczętnie. Nawet łzy bezsilności nie chcą już kapać z oczu. One też wysuszyły się na wiór. Nie przypuszczałam, że coś tak pięknego, można spalić. Sądziłam, że miłość jest skonstruowana z materiałów niepalnych. Coś, co wybucha nagłym płomieniem, nie może palić się w nieskończoność. Wszystko wskazuje na to, że minęły wieki, kolejne lata zataczają kręgi, pozostawiając jedynie na znajomych twarzach znaki mijającego czasu. Tylko ja wciąż jestem taka sama, i niestety, nie jest to znak młodości. Młoda może na zewnątrz, lecz stara w środku. Stara i pozbawiona tego, co w życiu najpiękniejsze. Marzeń. Mówią, że nie można ich nikomu odebrać, a jednak mnie odebrano. Siedzę sobie cichutko, jak mysz pod miotłą i czekam. Być może ktoś zauważy brak dawnych iskierek w oczach i pomoże mi odzyskać to, co straciłam, pomoże zawrócić czas i odmłodzić moją obolałą głowę, uwolni od rozterek…

(26.06.2017)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s