Listy, czyli trochę prawdy, trochę fikcji

Nigdy nie hamuj bez potrzeby

Dopiero o zmierzchu zaczynam żyć, zaczynam kochać, wierzyć, ufać. Wtedy na chwilę przestaję jechać przez świat z nogą na hamulcu. Zatrzymam się kiedy nadejdzie odpowiedni czas, a wtedy nie będzie powrotów. Wciąż uczę się korzystać z darów wszystkich pór roku, uśmiechać, walczyć o to, co ważne. Czasem warto zaryzykować i schować lęk do kieszeni, pozwolić rzeczom dziać się. Co ma być to będzie, bez względu na to, czy jest dobre czy złe. Czas pogodzić się z przeszłością, wierzyć w przyszłość i być dla innych, tu i teraz, nie zapominając o sobie.

Każdy z nas jest wyjątkowy na swój sposób, każdy może wiele dać od siebie, lecz trzeba nauczyć się nie oczekiwać niczego w zamian, bo tylko wtedy dostajemy najwięcej, a co najważniejsze, są to podarunki najszczersze. Niech codzienność prowadzi nas przez cudowne, choć zwyczajne zdarzenia, czyniąc nas jedynymi w swoim rodzaju. Bądźmy sobą, nie zważając na kłody, które czasem toczą się pod naszymi nogami; przeskakujmy je z uśmiechem na twarzy, bądźmy inspiracją dla siebie i innych. Wierzę, że możemy tacy być.

(7.05.2017)

Reklamy
Rozterki

***(namalowałam)

namalowałam na piasku
ostatni sen
wtedy gdy myśl
rozmieniła się na drobne

rzucone pod nogi
przypadkowemu żebrakowi

nieujawniona tajemnica
tkwi pomiędzy
młotem a kowadłem

(26.04.2017)

Listy, czyli trochę prawdy, trochę fikcji

Boli. (Czekam na słońce)

Boli. Zabolało po raz pierwszy. Ostatnia kropla wczorajszego deszczu spłynęła w zapomnienie. Nie będzie już niczego. Odziałam się w szary kontur, stając się niewidzialna. Przynajmniej pytania pozostaną bez odpowiedzi, pozostawiając po sobie choć niewielką nutkę nadziei. Nikt nie musi wiedzieć, że ta już dawno umarła, bo śmierć nie jest końcem. Ona daje nowe możliwości, paradoksalnie, pozwala żyć.

Nadal żyję, a raczej trwam. Bez emocji. Bo to one są teraz moim największym wrogiem. Mimowolnie stawiam małe kroczki, nieśmiało wyciągając dłonie do tego, czego nie mogłam doświadczyć. Zanim wyjdzie słońce, skurczę się w sobie jeszcze wiele razy.

Zaliczanie kolejnych upadków, zbliża nas do czegoś wielkiego. Światło nie zawsze pada na naszą półkulę, dlatego, aby przetrwać, trzeba nauczyć się żyć w ciemnościach. Kiedyś, zjawi się ktoś, kto poda nam latarkę. A potem już nastanie jasność.

(23.03.2017)

+Inne+

Drodzy Czytelnicy!

Witajcie! Dzisiaj, jak widzicie, nie wrzucam żadnych swoich wypocin, lecz chciałabym opowiedzieć Wam co dalej będzie działo się na blogu. Niebawem zaczną pojawiać się teksty nieco różniące się od moich dotychczasowych wierszy. Zostaną dodane dwie kategorie: Poezja inaczej oraz Listy, czyli trochę prawdy, trochę fikcji. W skrócie, oznaczają trochę poezji i dużo własnych, czasem nieco osobistych przemyśleń ubranych w słowa. W związku z tym, wysłałam do kilku osób maile z hasłem, gdyż niektóre z wpisów będą zahasłowane. Przepraszam, jeśli kogoś pominęłam (a pominęłam na pewno), gdyż pisałam tylko do tych z Was, do których znalazłam kontakt e-mail. (Mowa oczywiście o obserwatorach tego bloga). Jeśli ktoś byłby zainteresowany uzyskaniem dostępu do ukrytych treści, niech poda adres e-mail w komentarzu lub napisze na mojego maila (dostępny w zakładce Kontakt).

Pozdrawiam i do poczytania! 🙂