Rozterki

nieznajomość

przypadkowe spotkanie
wśród tysięcy zamierzonych słów
stało się ciszą

taką
która zamyka powieki
i mrozi spojrzenia

z sytej kolacji
pozostaną okruchy
do podzielenia między nas
dwoje

bo samotność w tłumie
jest najgorsza

(18.09.2017)

Reklamy
Listy, czyli trochę prawdy, trochę fikcji

Szukaj mnie

Krople rosy spływające po policzku, zabierają ze sobą ostatnie smugi światła. Wniknęłam w ciebie jak cień na chodniku. Nie istnieję w pojedynkę. Chciałabym przeprosić za to, że mnie nie ma, choć wiatr i słońce polubiły moją przezroczystość. Czasami powtarzam się jak zdarta płyta, nie potrafiąc wycisnąć ze swojego życia nic nowego. Wciąż liczę na słowa, gesty i podszepty, które stale wirują wokół moich zmysłów; to ich słucham. Bez znaków z zewnątrz plączą mi się nogi i gubię swój sens. Tak trudno czasem się odnaleźć…

(4.09.2017)

Listy, czyli trochę prawdy, trochę fikcji

Pomyłka

Byłam blisko odkrycia prawdy, lecz znów źle odczytałam słowa rozwiane przez wiatr. Pomieszałam własne myśli z pragnieniami innych, wracając do punktu wyjścia. Czasami na drodze brak czytelnych drogowskazów i znów stawiam krok w złym kierunku. Przez pomyłki wciąż się cofam, nie mogąc dojrzeć niczego, co mogłoby pchnąć mnie naprzód. Wydaje mi się, że żadna nawigacja nie jest w stanie mnie poprowadzić; mogę liczyć tylko na siebie. Żadna gwiazda, żadna pomocna dłoń niczego nie zmieni, bo tylko ja wiem, a raczej powinnam wiedzieć, gdzie jest moja meta.

(21.08.2017)

Poezja inaczej

***

Bezmyślnie roztrwoniłam ostatnie skrawki ciebie, teraz pozostało mi jedynie kołysanie się w rytm wspomnień. Jak kochankowie wśród gwiazd. Spadających gwiazd, które utraciły moc spełniania marzeń. Wyciągam smutki z dna szuflady, próbując się z nimi oswoić i dodać otuchy swoim myślom. Wszystko, co nie obiecane, przybiera na sile; dotkliwie raniąc, pozostawia kolejne blizny na duszy. Nie mogę prześlizgnąć się przez twoje wątpliwości, mimo to, liczę, że nie spłoniemy wraz z zachodem słońca.

(18.08.2017)

Rozterki

teatr

zasłuchana w grającą ciszę
próbuję nadać jej sens

choć dla niektórych
żelazna kurtyna już opadła
przedstawienie wciąż trwa

drugorzędni aktorzy
nie dają rady
brakuje im okazji
by zrozumieć swoją rolę

i wciąż muszą udawać

(2.08.2017)

Listy, czyli trochę prawdy, trochę fikcji

4. godziny

Wciąż jestem oślepiana blaskiem, który rozpościera się dookoła mnie. Wydziela go każdy na mojej drodze, tylko ja jestem jakaś taka szara, niewidoczna. Mimo wielu ról jakie pełnię w swoim życiu, wciąż brakuje światła. Potrzebuję go. Potrzebuję dla tej jedynej na świecie istoty, która nie musi mnie rozumieć, bo dla niej jestem idealna, choć tak naprawdę nigdy nie byłam i nie będę. Wiem to, ale chyba lepiej wiedzą to wszyscy inni.

Po wielu próbach pokonania kolejnych kilku stopni w górę, potykam się o bezsenność i znów spadam. Czasami jestem jak cyborg, który, o dziwo, posiada jakieś receptory odpowiedzialne za odczuwanie, nie tylko czystej miłości; nie raz bowiem strach zagląda mi w oczy. Dzięki niemu wiem, po co tutaj jestem i mimo swojej niedoskonałości, nauczyłam się smaku szczęścia. Zrozumie to tylko ktoś, kto kocha bezinteresownie. Ktoś, kto wykonuje najpiękniejszą pracę z której nie można zrezygnować. Zawód- matka.

(26.07.2017)